Sie 24

Z Podlasia do Maryi

Kochani, za nami okres pielgrzymkowy 🙂 Nasi członkowie też pielgrzymowali do Matki. Zauważyliście zapewne urlopy pielgrzymkowe na FB: ” Dziś posta nie będzie!!!”, sygnalizujące, że czas pielgrzymki jest szczególny. W ramach “rekompensaty” nasi kochani pielgrzymi przygotowali uczę dla waszego oka i ducha. Zachęcam do poczytania. Za przygotowanie relacji dziękujemy Weronice. 

Michał

 

W chwili pisania tego tekstu mija 10 dni od końca mojej pielgrzymki. Rany na nogach zdążyły się już zagoić, po bąblach nie ma śladu, powoli schodzi opalenizna (albo jak twierdzą niektórzy: spalenizna :-)) z rąk, nadal jeszcze mam opaloną połowę czoła. Nadszedł czas na refleksję. Co mi dało tegoroczne pielgrzymowanie?      Czy było warto? Czy moje życie się jakoś zmieniło? Uwaga, będzie długo!

 

Tegoroczna pielgrzymka była moją dziewiątą. Zawsze wierna swojej grupie, 7a z Garwolina, wędruję  razem z pieszą pielgrzymką podlaską. Jest to dla mnie co roku bardzo niezwykły czas, którego zaczynam wyczekiwać już 15 sierpnia wcześniejszego roku, tuż po powrocie z Częstochowy. Z radością witam zawsze początek sierpnia, który jest dniem zapisów. 3 sierpnia, wczesnym rankiem, rozpoczynając Mszą Świętą, która zawsze jest odprawiania w jednej z naszych garwolińskich parafii, wyruszamy w tę błogosławioną drogę! Na początku wszyscy jeszcze pełni sił, uśmiechnięci, z ułożonymi fryzurami ;-), odprowadzani przez rodziny i przyjaciół. Towarzyszą nam prośby o modlitwę i życzenia dobrej drogi.

Idziemy z modlitwą, śpiewem, radością. Każdy dzień rozpoczynamy Mszą Świętą, która zazwyczaj jest już o 6 rano, więc zwykle o 4.30 słyszymy słynne już: „pobudka, pobudka, siódemeczko, wstawajemy!” oraz piosenki typu: „Hej miśki, czas wstać!”. Są dni, w których wstajemy jeszcze wcześniej, co daje nam możliwość podziwiania cudnych wschodów słońca (co doskonale widać na zdjęciu zrobionym 14 sierpnia przez siostrę Agnieszkę).

Każdego dnia, prowadzeni przez naszego przewodnika, ks. Krzysztofa, przechodzimy od 27 do nawet 42 km (przynajmniej o tylu informują nas w kartach pielgrzyma, co zawsze budzi szczery śmiech pątników: „mhm, tiaaaa”). Codziennie rano dziękujemy Bogu za przeżytą noc i odmawiamy pacierz, słyszymy rozmyślanie przygotowane przez księży z naszej diecezji, dostajemy mannę – czyli karteczki ze Słowem Bożym, śpiewamy godzinki. Drugi etap to czas konferencji – zazwyczaj przychodzi do nas ksiądz z innej grupy i – przyzywając pomocy i prowadzenia Ducha Świętego – mówi do nas na określony temat, związany z hasłem pielgrzymki. W tym roku brzmiało ono: „Obdarowani Duchem Świętym”, dlatego konferencje dotyczyły darów Ducha Świętego, Jego owoców i charyzmatów oraz Jego działania w Kościele. Dziękowaliśmy też za wolną Polskę w 100 rocznicę odzyskania niepodległości, a w naszej grupie także za jubileusz 600-lecia parafii Przemienienia Pańskiego w Garwolinie. W ciągu dnia jest  zawsze czas na różne modlitwy:  Różaniec (w którym modlimy się w intencjach pątników z naszej grupy), Koronka do Miłosierdzia Bożego (w niej modlimy się w intencjach przekazanych nam przez pielgrzymów duchowych), nowennę, w której przygotowujemy się do wejścia na Jasną Górę. Na ostatnim etapie zawsze dziękujemy Bogu za przeżyty dzień i wspólnie odmawiamy pacierz. W ciągu dnia zaś dużo śpiewamy – jest miejsce i na wesołe piosenki, w których z entuzjazmem wielbimy Pana, także takie z pokazywaniem (ulubione naszego przewodnika J), ale i na takie spokojniejsze, pełne zadumy. Nad naszym bezpieczeństwem czuwają bracia (i siostry!) porządkowi.

Po dotarciu na miejsce noclegu rozbijamy namioty, ustawiamy się w dłuuuugą kolejkę po wodę, myjemy się, jemy (niektórzy wcinają z apetytem zupę z pielgrzymkowej kuchni, inni raczą się zupkami chińskimi lub urządzają ucztę z pyszności przywiezionych przez odwiedzającą ich rodzinę) i odpoczywamy. Nasze kochane siostry medyczne pomagają wszystkim potrzebującym. Wieczorem wszyscy gromadzimy się na wspólnym apelu. O 21 ze wzruszeniem, łącząc się z Jasną Górą, śpiewamy Apel Jasnogórski. „Jestem, pamiętam, czuwam”. Modlimy się, dziękujemy za kolejny dzień pielgrzymowania i trzymając się za ręce, śpiewamy pieśń wieczorną. Pięknym zwyczajem jest uścisk dłoni i „dobranoc” oraz znak krzyża uczyniony na czołach braci i sióstr, tzw. „aniołek”, błogosławieństwo. Rozchodzimy się do swoich namiotów i idziemy spać, o 22 rozpoczyna się cisza nocna i kolejna krótka noc.

To, co najbardziej urzeka mnie na pielgrzymce, to poczucie wspólnoty. Wszyscy mówimy do siebie „bracie”, „siostro”, pomagamy sobie nawzajem. Pięknie widać bezinteresowną pomoc: tu ktoś poniesie komuś plecak, poczęstuje wodą, pożyczy kapelusz, pomoże przynieść wodę czy rozbić namiot. Wspaniali są też ludzie, których mijamy po drodze: machają do nas, pozdrawiają, często częstują tym, co mają: robią dla nas przepyszne kanapki, wystawiają napoje, owoce, słodycze, pieką ciasta, użyczają swoich podwórek na odpoczynek czy nocleg dla pielgrzymów, pozwalają się wykąpać i zaczerpnąć wody. Doświadczamy tu naprawdę mnóstwo miłości i dobra. Na pielgrzymce czuje się, że jest się bliżej Boga. Jest więcej czasu na zachwyt nad stworzonym światem, na podziwianie nieba, łąk, lasów. Uczymy się mocniej kochać Boga, także przez miłość do bliźniego. To po prostu święty czas.

Nie zawsze jest idealnie, czasem towarzyszy nam ból, czasem upały wydają się wręcz nie do wytrzymania, czasem przemakamy do suchej nitki (polecam wziąć dobry płaszcz!), codziennie odczuwamy zmęczenie. Zdarza się, że ktoś odpowie komuś niezbyt miło, ktoś się zdenerwuje, ktoś powie coś złośliwego, inny krzyknie. No cóż, nadal jesteśmy tylko ludźmi, upadamy, a po kilku dniach pielgrzymowania nie da się już udawać kogoś idealnego, wszystkie wady z nas „wychodzą” na światło dzienne. Zawsze jednak pamiętajmy, że najważniejsze jest, by powstać z upadku. Codziennie mamy możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania: albo podczas porannych mszy, albo w drodze, w której towarzyszą nam ojcowie duchowni, bardzo mądrzy księża, którzy potrafią pomóc przy dobrej, świętej spowiedzi. Trzeba pamiętać, że pielgrzymka to tak naprawdę rekolekcje w drodze. Jest to czas, który ma przemienić nasze serca, otworzyć je na działanie Bożej łaski. Warto zadbać o swoją czystą duszę, by wczesnym rankiem, gdy staniemy u szczytu jasnogórskiego klasztoru, a potem w Kaplicy upadniemy na kolana przed obrazem naszej Matki, każdy z nas mógł spojrzeć z radością w piękne oczy Maryi.

14 sierpnia wszyscy pielgrzymi ze wzruszeniem klękają najpierw przed szczytem klasztoru, witaniprzez biskupa, kierownictwo pielgrzymki i ojców duchownych, potem udają się do kaplicy Matki Bożej, by podziękować za dar pielgrzymowania i wszelkie dobro, jakiego doświadczyli oraz powierzyć Czarnej Madonnie intencje swoje i tych, którzy o to prosili. Dla mnie osobiście ten moment jest zawsze szczególnie ważny ze względu na to, że tego dnia dziękuję Bogu za kolejny rok mojego życia.

W tym roku pielgrzymka zakończyła się dla mnie wcześniej niż zazwyczaj. Musiałam wrócić do domu już 13 sierpnia. Udało się jednak przebyć jeszcze ostatni etap (8 km w godzinę!) i dotrzeć do tronu Jasnogórskiej Pani. Wraz z dwiema siostrami i dwoma braćmi weszliśmy na Jasną Górę z grupą 7a! Tyle, że z Radomia 🙂 Serdecznie ją z tego miejsca pozdrawiam.

 

Owoce tej pielgrzymki? Myślę, że dzięki temu, że tyle usłyszałam o Duchu Świętym, mogłam lepiej Go poznać i łatwiej teraz mi dostrzegać Jego obecność i działanie w moim życiu. Mam też bardzo konkretne postanowienia, mam nadzieję, że w nich wytrwam 🙂 I wiem jedno, jeśli Bóg da, to za rok znowu wyruszę w tę niezwykłą drogę! Do zobaczenia na pielgrzymim szlaku 🙂

 

Poprosiłam kilka osób z naszej wspólnoty, by opowiedziały, czym jest dla nich pielgrzymka. Poczytajcie, naprawdę warto 🙂

 

  • Michał: „Hmm, pielgrzymka. Obecnie jedno z „marzeń” do spełnienia. Nigdy nie byłem, ale szalenie pragnę iść. Nasza rodzina można powiedzieć nigdy nie była „pielgrzymkowa”. Nie pamiętam, żeby ktoś chodził do Częstochowy. Babcia owszem bywała, ale zawsze autokarem. Czasem się zastanawiałem: to skąd takie marzenie mi się wzięło? Co roku planuję się wybrać, ale nie jest mi dane pójść. Głownie w związku z pracą zawodową. Głęboko jednak wierzę, że przy pomocy Bożej któregoś razu wszystkie okoliczności ułożą się pozytywnie, by któregoś razu pójść. A takie marzenie skąd? Raczej na pewno z opowieści ludzi, którzy byli na pielgrzymce. Z ich odnalezienia drogi do Boga. Z opowieści o wpadaniu w ramiona najukochańszej Mamy na Jasnej Górze. Z ich przykładu i wytrwałości. Idą w deszczu i spiekocie dnia kilkanaście dni. Idą nie smutni, ale radośni i pełni nadziei. Ja w zgiełku życia też bym chciał poświęcić choć małą jego część, by znaleźć swoją trasę, by być bliżej Boga z pomocą Maryi”.
  • Marta: „WAPM… To już 38 Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna na Jasną Górę w grupie Biało-złotej… Pielgrzymka to kolejna niesamowita rzecz. Mi było dane pielgrzymować dopiero po raz 4 do Naszej Kochanej Mamusi, ale i tak się cieszę, że doszłam na własnych nóżkach. Mimo deszczu, mimo błota, na pielgrzymce zawsze do marszu jest ochota. Jak to jest wspaniale iść i iść ,aż w końcu dochodzisz do celu, do Mamusi, która czeka właśnie na Ciebie i wtedy oddajesz jej wszystko: swoje radości i troski, spotkania i rozmowy, wszystkie pragnienia i dobre uczynki. Prosisz Ją, aby była twoją przewodniczką na wszystkich drogach twojego życia, aby nauczyła cię wypełniać wolę Ojca. Nie chcesz odchodzić, zostajesz przytulony, zrozumiany, masz wszystko, ale chwilę później uświadamiasz sobie, że musisz wrócić do tzw “normalności”… Maszerujesz do Niej 9 dni, a widzisz Ją tylko chwilkę, ale w twoim serduszku Ona zostaje na zawsze i zawsze będzie twoją najukochańszą Mamą. Zawsze kiedy wchodzimy na Jasną Górę po policzkach spływają łzy, są to łzy szczęścia, że to właśnie dziś, właśnie tego dnia zobaczysz Mamę, do której tuptało się powolutku te 9 pięknych dni. Pewien przyjaciel określił to w ten sposób: “łzy są jak złote medale zawieszone na policzkach, a spadające na ziemię są orzeźwieniem dla suchej ziemi serc ludzkich”. Dziękuję że mogłam tam być i przeżyć to wszystko po raz kolejny… Jeszcze 346 dni mam nadzieję że sie widzimy?”.
  • Darek: „Pielgrzymka, pielgrzymka, pielgrzymka… Cóż to jest ? Wielu wciąż pyta… a dla innych to po prostu tradycja. Prawie cały rok czeka człowiek na 3 sierpnia, by móc wyruszyć w tę jedyną tak długą drogę na piechotę. Nie jest to zwykła droga i nie jest to tylko droga, to coś więcej. Pielgrzymka ma coś w sobie, wciąż przyciąga rzesze ludzi, wciąż porywa nowych… A więc czym różni się ta droga od innych? Na pewno tym, że jest to droga, którą podejmujemy od samego początku z poczuciem pewnego celu. Tym celem jest tron Jasnogórskiej Matki Boskiej, do której zanosimy swoje troski, kłopoty, zmartwienia oraz dziękczynienia i radości za otrzymane łaski. Matka Boska działa w naszym życiu od zawsze, a pielgrzymka jest czasem, który pomaga nam to odkryć i uświadomić sobie że nie jesteśmy sami, że jest ktoś ponad nami i nas prowadzi. Jest to czas rekolekcji, ponieważ droga nie upływa bezsensownie jak do pracy czy na plażę, ale jest przepełniona modlitwą, rozmyślaniem, refleksją, śpiewem, konferencjami dotyczącymi naszej wiary, Słowem Bożym które jest żywe i skuteczne; jest to czas, kiedy gromadzimy się jako wspólnota, aby przeżywać swoje życie w szczególny sposób będąc blisko Boga; jest to czas budowania relacji z Nim, ale też z drugim człowiekiem. Czas pielgrzymki uczy cierpliwości, uczy życia z bratem i siostrą, uczy tolerancji, uczy wrażliwości a nawet pokory, której czasem brak w szarej, szybkiej codzienności; jest czasem doświadczania samego siebie i swoich słabości w chwilach trudów, bólu… Wszystko to ma służyć nam ludziom ułomnym stawać się coraz doskonalszymi, byśmy po powrocie do domu czuli w sobie naładowany akumulator Bożej miłości i abyśmy tę miłość potrafili dzielić i przekazywać tym, którzy nas otaczają, a którzy nie słyszeli tej dobrej nowiny lub są na nią zamknięci. Polecam wszystkim ten piękny czas pielgrzymki, który choć krótki, to bardzo piękny i bogaty w dobro. Możemy dostać wiele za tak niewiele, wystarczy tylko chcieć wyruszyć i otworzyć się na nowe doświadczenia bliskości Maryi, która “jest tuż obok mnie, jest ze mną w rannej mgle, w słońcu dnia i w noc ciemna; wspiera mnie, chroni mnie w każdy dzień”.

 

Na końcu chciałabym przytoczyć słowa tegorocznego hymnu pielgrzymki,

stworzonego przez jednego z pątników:

 

I Ty Maryjo wtedy widziałaś to,

Ile Świętego Ducha zmieniła Moc.

Jak w wieczerniku tam, tak dziś u Twoich bram

Pielgrzymujący Kościół wciąż jest ten sam.

 

I my, obdarowani Duchem,

Możemy jak Daniel stanąć przed lwem i spojrzeć w oczy mu.

I rzec: „Nie lękaj bracie się. Kocha nas wszechmogący Bóg!

To nie mówię ja, ale przeze mnie mówi to Duch”

 

Pamiętajmy, jesteśmy obdarowani Duchem Świętym i powołani do tego, by nie tylko na pielgrzymce, ale i w codziennym życiu, głosić Ewangelię, mówiąc: bracie, siostro, nie lękajcie się, Bóg nas kocha!

Dziękuję Agnieszce Rutkowskiej za udostępnienie pięknych zdjęć z 14 sierpnia (wschód słońca i wejście biało-czerwonej 7a z patriotycznymi szalikami na Jasną Górę)J

P.S. Pielgrzymowanie trwa cały rok! Zapraszamy na spotkania po pielgrzymkowe naszej grupy 🙂